niedziela, 26 sierpnia 2007

...::: charakter :::...

W piątek napisałem, że trzeba walczyć z przeciwnościami i biec ile sił w nogach... Ahhh ale i trzeba mieć we łbie dobrze ułożone, bo jakbym wczoraj biegł ile sił w nogach i nie patrzył, że mój organizm powoli staje na skraju wyczerpania, to nie wiem czy napisałbym tę notkę... Planowałem przebiec 12km... W sumie dużo, tak dzień w dzień tyle biegać. Przebiegłem 6km, (kółko wokół gazowni) i zacząłem drugie, w pewnej chwili mimo dostatku sił, odniosłem wrażenie jakby ktoś ze mnie coś wyssał, tę energie, nawet bym to nazwał że wyssał mojego "ducha biegowego", pomyślałem jak pobiegnę dalej to mogę gdzieś paść i już się nie podnieść. Z drugiej strony, nie przebiegnę, to nie zwyciężę tego kryzysu. Mimo wszystko postanowiłem wrócić. Poszedłem do sklepu kupiłem 3 litry wody, to pierwsze 1,5L wypiłem w jakieś 4 może 5 min. Naprawdę chyba przesadziłem. Od środy (22.o8) do soboty (25.o8) przebiegłem 43km. Kurde jednak to dużo, po tym jak miałem przerwę. Wróciłem do domu, zjadłem sporą ilość jedzenia, po prostu byłem tak zmęczony i wyczerpany, że musiałem wchłonąć w siebie sporo energii. Jednak muszę się pilnować. I tak sporo czasu wczoraj znowu spędziłem na warsztatach. Widzę też teraz, że naprawdę organizm ludzki ma granicę, której nie przekroczymy, no chyba że chce się szybciej przejść na tamtą stronę. Dlatego teraz będę odpokutowywał te moje nieprzemyślane do końca szarże. Spałem wczoraj od około 20 do 9 rano, mimo sporego odpoczynku nadal czuję się wypruty. Dlatego spadam odpoczywać bo padnę...


See you soon

no to rUn


Rekordy:
5km - 19min 45sek
10km - 39min 19sek
21km - 1h 30min 40sek

for Kami

od 15.o6.2oo7r. - 177km

piątek, 24 sierpnia 2007

...na końcu charakter !!!

Miałem wstać o 8:1o i pobiegać trochę, budzik zadzwonił, ale moja ręka szybko go uciszyła, i tyle było z porannego biegania. Myślałem wczoraj, że właśnie przed porannymi warsztatami taneczno-pantomimicznymi, machnę parę, km, następnie wieczorem po wszystkim sobie pobiegam i będzie masa, ale jednak jakoś się cieszę, że rano nie wstałem. Dlaczego?? Trochę te warsztaty są męczące, myślałem, że po drugiej próbie już nie będę miał sił na bieganie, a tu normalnie tyle energii dostałem, że aż same kopyta się rwały do biegu :). Przyszedłem do domu, zjadłem kolacyjkę, odpocząłem trochę, (pamiętajcie dzieci, nie biegajcie od razu po posiłku, bo to niezdrowe) i wyruszyłem w moją ostatnio ulubioną trasę wokół naszej cudownej gazowni. Trasa ma jakieś 6km. Postanowiłem, że jak rano nie biegałem to sobie 2 kółeczka machnę i będę miał 12km więcej na koncie :) Rozpocząłem jak zwykle powoli powoli, żeby jeszcze na początku się rozgrzać. Pierwsze kółeczko przebiegało bez większych zakłóceń, drugie rozpocząłem równie przyjemnie jak pierwsze, chłodne powietrze wiało od przodu chłodząc mnie, pędzącą lokomotywę ;). Niebo na horyzoncie bajecznie różowe (co zapowiada, że jutro będzie słoneczna pogoda), czyli tylko myśl jedna się nasuwa - biec nie umierać :D -. W pewnym momencie (około 8km), zaczął mnie kręgosłup pobolewać :/. Pomyślałem -no ta, nie dam rady-, ale zaraz kolejna myśl -ważne by przezwyciężać przeciwności- bo wiem, że ten ból kręgosłupa to nic poważnego, po prostu miałem złą pozycję biegową, za bardzo byłem do przodu wychylony. Wyprostowałem się, i przy kolejnym kilometrze przeszło mi. Do tego jeszcze niosła mnie muza, przy której obczaiłem spoko rytm, którym mogłem biec, mimo że musiałem trochę przyspieszyć, ale to nie robiło mi większej różnicy bo jeszcze, aż tak bardzo się nie męczyłem. No i ostatnią rzeczą która mnie niosła są słowa reklamy firmy pewnej ;) (reklama pod tym postem) gdzie na końcu gość mówi "najpierw były ważne metry, potem kilometry, a na końcu charakter". Nie liczy się to ile km przebiegnę, ale ważne czy nawet jeśli to jest mało km, to czy dam radę przezwyciężyć wszystko i przebiec je...
Tu chciałbym podziękować wszystkim, którzy mnie wspierają w tym moim dążeniu do spełniania moich marzeń.

To dzięki WAM mam tę siłę i moc do tego...

Hoho się rozpisałemmmm. Koniec na dzisiaj :D

Pozdro

See you soon

No to rUn



Rekordy:
5km - 19min 45sek
10km - 39min 19sek
21km - 1h 30min 40sek

for Kami

Jestem uzależniony...

Rekordy:
5km - 19min 45sek
10km - 39min 19sek
21km - 1h 30min 40sek


for Kami

czwartek, 23 sierpnia 2007

NO to RUN

Alohaa
Gdzieś zobaczyłem bloga, gdzie gość prowadził go opisując swoje postępy w ćwiczeniach. Postanowiłem dzisiaj, że ja też zacznę prowadzić bloga, może to mnie bardziej zmobilizuje do tego by, biegać systematycznie. Moje pierwsze marzenie - MARATON. Cel jest, teraz trzeba go zrealizować, a więc do dzieła ;). Idę teraz machnę 6km, wieczorem z chłopakami pobiegam za piłką... Także 2 treningi będą...
See you soon...
no to rUn...


Rekordy:
5km - 19min 45sek
10km - 39min 19sek
21km - 1h 30min 40sek

for Kami