piątek, 24 sierpnia 2007

...na końcu charakter !!!

Miałem wstać o 8:1o i pobiegać trochę, budzik zadzwonił, ale moja ręka szybko go uciszyła, i tyle było z porannego biegania. Myślałem wczoraj, że właśnie przed porannymi warsztatami taneczno-pantomimicznymi, machnę parę, km, następnie wieczorem po wszystkim sobie pobiegam i będzie masa, ale jednak jakoś się cieszę, że rano nie wstałem. Dlaczego?? Trochę te warsztaty są męczące, myślałem, że po drugiej próbie już nie będę miał sił na bieganie, a tu normalnie tyle energii dostałem, że aż same kopyta się rwały do biegu :). Przyszedłem do domu, zjadłem kolacyjkę, odpocząłem trochę, (pamiętajcie dzieci, nie biegajcie od razu po posiłku, bo to niezdrowe) i wyruszyłem w moją ostatnio ulubioną trasę wokół naszej cudownej gazowni. Trasa ma jakieś 6km. Postanowiłem, że jak rano nie biegałem to sobie 2 kółeczka machnę i będę miał 12km więcej na koncie :) Rozpocząłem jak zwykle powoli powoli, żeby jeszcze na początku się rozgrzać. Pierwsze kółeczko przebiegało bez większych zakłóceń, drugie rozpocząłem równie przyjemnie jak pierwsze, chłodne powietrze wiało od przodu chłodząc mnie, pędzącą lokomotywę ;). Niebo na horyzoncie bajecznie różowe (co zapowiada, że jutro będzie słoneczna pogoda), czyli tylko myśl jedna się nasuwa - biec nie umierać :D -. W pewnym momencie (około 8km), zaczął mnie kręgosłup pobolewać :/. Pomyślałem -no ta, nie dam rady-, ale zaraz kolejna myśl -ważne by przezwyciężać przeciwności- bo wiem, że ten ból kręgosłupa to nic poważnego, po prostu miałem złą pozycję biegową, za bardzo byłem do przodu wychylony. Wyprostowałem się, i przy kolejnym kilometrze przeszło mi. Do tego jeszcze niosła mnie muza, przy której obczaiłem spoko rytm, którym mogłem biec, mimo że musiałem trochę przyspieszyć, ale to nie robiło mi większej różnicy bo jeszcze, aż tak bardzo się nie męczyłem. No i ostatnią rzeczą która mnie niosła są słowa reklamy firmy pewnej ;) (reklama pod tym postem) gdzie na końcu gość mówi "najpierw były ważne metry, potem kilometry, a na końcu charakter". Nie liczy się to ile km przebiegnę, ale ważne czy nawet jeśli to jest mało km, to czy dam radę przezwyciężyć wszystko i przebiec je...
Tu chciałbym podziękować wszystkim, którzy mnie wspierają w tym moim dążeniu do spełniania moich marzeń.

To dzięki WAM mam tę siłę i moc do tego...

Hoho się rozpisałemmmm. Koniec na dzisiaj :D

Pozdro

See you soon

No to rUn



Rekordy:
5km - 19min 45sek
10km - 39min 19sek
21km - 1h 30min 40sek

for Kami

Brak komentarzy: