Witam. Po kolejnej przerwie wpisowej znowu coś piszę :P Dzisiaj chciałbym opisać, krótko dzisiejszy wspaniały bieg z moim kolegą dla większości znanym jako Cinek (wszyscy: Cześć Cinek) heh... Przejdę do sedna. Mój plan dzisiejszy na bieganko był spokojny, około 6km - 8km... Jednak odezwał się Cinek no i się z nim styknąłem na rondzie koło szpitala... Plan nasz zakładał 8 km - 10 km. No i wybiegliśmy, po drodze coś tam rozprawialiśmy o różnych sprawach... około 5 - 6km doszliśmy do wniosku, że nasze samopoczucie jest na tyle zadowalające, dlatego na pewno biegniemy 10km. No ale, po 2 kolejnych km doszliśmy do wniosku iż może troszkę więcej się przebiegniemy niż 10km. No to nasz plan zmienił się jeszcze o kółeczko moje kochane wokół gazowni czyli + 6km. I w takim wypadku na koniec wyszło nam 16km. To jest to. Kurde mamy ochotę biec 10km to biegniemy, zaraz się odmienia mam ochotę dołożyć 6km dokładamy nie ma problemu :) Jednak na takie "przyjemności" trzeba zapracować. Gdyby nie to iż biegam już 3 lata z małymi przerwami co prawda ale około 3 lat, to ni hu hu nie dał bym rady. A tak... coraz bliżej spełnienia marzeń :) Pozdrawiam serdecznie i dziękuję serdecznie Cinkowi...
Ps. wcześniejsze dni też należały do aktywnych z piątkiem i wczorajszym dniem na odpoczynek czyli od ostatniego postu do dzisiaj doliczam 32km.
Ps. wcześniejsze dni też należały do aktywnych z piątkiem i wczorajszym dniem na odpoczynek czyli od ostatniego postu do dzisiaj doliczam 32km.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz